No i stalo sie - wjechalismy do Peru. Droga zajela nam 2 dni: Vilcabamba - Loja (2 godziny jazdy, 2 godziny przerwy) - Piura (8 godzin jazdy, w drodze spotkalismy pierwszych Polakow - turystow: Magde i Mikolaja!, ok. 1 godzina przerwy) - Chimbote (8 godzin jazdy, 1,5 godziny przerwy) - Huaraz (kolejne 9 godzin wliczajac przerwe na wymiane kola..).
Peru wydaje nam sie inne, na razie troche nas wkurzaja te odleglosci, ceny za przejazdy, ceny ogolnie, bo chyba jednak jest trudniej cos porzadnego znalezc w dobrej cenie..no i jest zupelnie inny krajobraz, o wiele bardziej sucho, choc wreszcie jest piekne slonce!
Dzis w ramach odpoczynku po podrozy pozyczylismy rowery i zjechalismy z Cordillery Negry z przeleczy Passo Callan (4200 m n.p.m.) 1200 metrow w dol..Bardzo przyjemny prawdziwy zjazd z super widokiem na Cordillere Blanca.
Jutro natomiast wyruszamy na 8-dniowy trekking w Cordillera Blanca na trasie Cedros-Alpamayo, ktory okraza podobno jeden z piekniejszych szczytow na swiecie - Alpamayo. Troche ze wzgledow bezpieczenstwa, troche z braku sil witalnych i zdrowia, troche z przypadku wyszlo na to ze robimy ten trekking z dwojka Polakow w ramach wycieczki zorganizowanej - w sumie pierwszy raz w zyciu..nawet jestesmy ciekawi jak to bedzie.. Nasza grupa bedzie sie skladac wlasnie z naszej czworki, trekking podobno jest rzadziej uczeszczany niz pozostale trekkingi (slynny Santa Cruz i Huayhuash), ale przekonamy sie na wlasnej skorze.
Zatem kolejny wpis za 8 dni!!!